Trudno wierzyć w siebie, kiedy ciągle ktoś powtarza mi, że nic nie osiągnę. Jeszcze trudniej pogodzić się z faktem, że wmawiają ci to, nie wrogowie, lecz twoja rodzina... Mam wiele marzeń, chciałabym znaczną część z nich spełnić. Pragnę dostać się na Medycynę... I choćby cały świat powtarzał mi, żebym wybiła sobie to z głowy, nie uda się im mnie powstrzymać... Nie tym razem. Nie podetną mi skrzydeł... nie pozwolę na to. Musicie wiedzieć, że jestem z rodziny nie mającej zbyt dużego zasobu pieniędzy i dorastam wśród osób, które traktują mnie jak życiowy błąd. Czego mi brakuje najbardziej? Wcale nie góry forsy, ale wsparcia, chociażby maleńkiego, choćby maleńkiej wiary, w to, że ja Ewelina, wieczna kujonka otaczająca się najchętniej samotnością zdołam osiągnąć ten cel. I tak bardzo chce im pokazać jak cholernie się mylili. Chcę im udowodnić, że potrafię to zrobić.
I mam nadzieję, że za dokładnie dwa lata, spotkacie mnie na tym blogowym zaciszu i będę już studentką stomatologii, a nie uczennicą podrzędnej budy, jak dotychczas... Pozdrawiam. :*
Zmykam, bo czeka na mnie jeszcze masa matmy do powtórzenia. Tak dobrze myślicie- ja nie robię sobie wakacji...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz