Wizyta w Łodzi... zaliczona.
Na początku nie byłam zadowolona, bo perspektywa bycia w domowym zaciszu zwykle wygrywa, ale nie tym razem.
Tak więc, wypad do Manufaktury uważam za całkowicie udany.
Po powrocie do domu, wskoczyłam tylko na chwilę sprawdzić pocztę, a tam full wiadomości...
Od Niego oczywiście.
Byłam zaskoczona, bo przecież wszystko wskazywało pozytywnie, że o mnie zapomniał.
Napisałam mu tylko, że wyjechałam się zabawić. Krótko i na temat.
A w zamian otrzymałam... falę zazdrości!
Tak, wyobrażacie, sobie???
Cieszy mnie to. Niech wie, co stracił...
Szczerze mówiąc myślę, że On nic nie zrozumiał.
Przykre.
Że ludzie potrafią być tak ślepi i nie dostrzegać kwestii oczywistych...
Wracając do wypadu, miło było sobie połazikować po pięknym miejscu, chociaż na chwilę zapominając o szale maturalnych przygotowań.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz